We use cookies to customize content and advertising, to provide social media features, and to analyze traffic to our site. We also share information about your use of our site with our trusted social media, advertising and analytics partners. Read more.
  •    
  •    
  •    

    Włodi / Lyrics

    Playlist 0 Rate 0 Like & Share Print Email Play

    "Chmur drapacze (scratch DJ Chwiał)" Lyrics

    Włodi

    new!
    Album:
    Genre:
    Duration:00:00:00
    Rank: (−)
    Rate:
    −/5 from 0 users
    Charts: view all »
    Referring urls:view all »

    Video

    Lyrics

    (1.) W.E.N.A

    Tablice na podstawówce mają te same obręcze
    Asfalt przyjął wiele kropli krwi w czasach kiedy byłem dzieckiem
    Choć nie grałem tu już parę lat, kiedy palę, zwykle palę sam
    Jedna myśl towarzyszy mi - znaleźć się jak najdalej zła
    Bez reakcji na tyle krzywd, nie umiem ranić w imię gry
    Za wcześnie widziałem za wiele cierpienia, niedziwne, że nie chcę go widzieć dziś, co?
    Przez tyle dni uczyłem się bólu i życia z nim
    Możesz mi spojrzeć głęboko w oczy i nie tylko pasję wyczytać z nich
    Złote korony drzew, królowie, którzy nie chcą władzy
    Rzucają cień na Ciebie i mnie i ludzi gotowych za nią zabić
    Mamy inne korzenie, odbijam piłkę o ziemię, podnosząc kurz
    Nie chcę prosić znów o wewnętrzny spokój i dźwigam to brzemię
    Nie musisz wierzyć w Boga, by każdego dnia doświadczać piekła
    Puste boiska, wytarte linie, siatki wiszące na obręczach
    Szelest wyschniętych liści, ostatnie ciepłe dni tej jesieni
    Siadam pod koszem, patrzę na niebo, wypuszczam dym, nie chcę nic zmienić

    (2.) Włodi

    Kończy się śmieszny film, szaro-niebieski dym
    W ręku przecięty filis i z torebki resztki w nim
    Bez zbędnej presji, chill, na dwoje mach, za mach
    Dzwonię po haze, wiem, gdzie w centrum można wejść na dach
    To chmur drapacze, tuż przy Emilii Plater
    Pięć dych pod blatem, w jednym z nich cieć chętnie przyjął w łapę
    Czterdzieści pięter, stąd świat widać inaczej
    Dwa jointy mam zwinięte już plus niecodzienny spacer
    To, co dla jednych skarbem jest, dla innych gówno warte
    Po co kłócisz się i szarpiesz, czas ustala tę hierarchię
    Nie walczę dzisiaj z nikim, z całym tym systemem, wybacz
    Wolę być ziarnkiem piasku w jego zardzewiałych trybach
    Bierny opór to ciężki topór, ale nie mam u stóp ściętych głów
    Etos bloków, wierny Bogu, spod stropu ściąga ego świętych krów
    W, Living proof, przekonasz się wkrótce
    Jest coś, czego Ci ludzie nie wybaczą - sukces

    (3.) Gruby Mielzky

    Na rogu Maja i Grunwaldzkiej lecę szkło napełnić
    Sorry mordo, tel niedostępny, bo pieprzy mnie dziś wasz dirty dancing
    Mielzky, mam niezłe kreski na bani, po nich niekiepski festyn
    Dzięki, moi ludzie mają lęki po tym, co wzięli z Twojej ręki
    Dziś jak przez lata idę na czysto, nie katar tylko piwko i bistro
    Ogarnę tatar, fullcapa nisko mam, pierdolę to widowisko
    Wszyscy wokół mnie myślą, że wszystko co mam, to ogólnie jest niezła impra
    Że palę gibla po sztuce w klubie i zawijam dupę, by ją pchać po kiblach
    Wybieram plażę, siedzę, i smażę, nic niczego nie wymaga dziś
    Bez wyobrażeń, bez złudnych marzeń o tym, kim mógłbym teraz być
    Melanż powoli mi zabierał sny, zrobiłem swoje, by teraz iść
    Tam gdzie moje miejsce, choć wielu mnie nie chce rozumieć, wolą stać i marszczyć brwi
    Dla nich to problem, dla mnie to dar, który na swoim barku ciągnę od lat
    Często samotnie, nigdy nie sam, ale mój dom jest tam, gdzie DJ i majk
    Nie jest wygodnie żyć pośród ludzi, chętnie wpakują Ci kulę w plecy
    Sukces jest trudny, żyję z tym bólem, nigdy ostatni, zawsze pierwszy
    This song was submitted on November 28th, 2016.
    Lyrics licensed by LyricFind.

    Songs you may also like

    Contributors

    leaderboard activity

    Comments

    Facebook (0) LetsSingIt (0)