We use cookies to customize content and advertising, to provide social media features, and to analyze traffic to our site. We also share information about your use of our site with our trusted social media, advertising and analytics partners. Read more.
  •    
  •    
  •    

    Włodi / Lyrics

    Playlist 0 Rate 0 Like & Share Print Email Play

    "Proces spalania" Lyrics

    Włodi

    new!
    Album:
    Genre:
    Duration:00:03:42
    Rank: (−) history »
    Rate:
    −/5 from 0 users
    Charts: view all »
    Referring urls:view all »

    Video

    Lyrics

    [Zwrotka 1: Włodi]
    Znów mogę być tu, tysiąc wniosków wysnuć
    Kilka deklaracji jakie dałem, wziąć w cudzysłów
    Gorzkich słów nie mam też, żalu ani grama
    świat uniewinniony w twórczym procesie spalania
    Wszystko z dymem, album w rynek wbijam klinem
    Trwa klęska urodzaju, walka o każdy centymetr
    Powiedz że się mylę, rozbudziłem ich apetyt
    Nigdy o to nie prosiłem byłem głosem tych osiedli
    Mam własne bletki, wysoki poziom we krwi
    Dystans do siebie, będą za mną się wlekli
    Siedliska dekadencji, moja stała strefa działań
    Podejrzana klientela, nisko zatrudniony palacz
    O mnie się nie martw ziom, ja nie mam złudzeń
    Co dobre zbieram w trudzie, taki pojebany schemat
    Tracę hajs, dumę, tracę zdolność myślenia
    Rozumiem, czas szukać nowych rzeczy do stracenia

    [Refren: Danny]
    Na starcie zawsze czuję tylko chłód i niedowierzanie spojrzeń
    W które potem wepchnę podziw lub lęk
    Proces zatacza krąg znów, choć nie wygasną wszystkie ognie
    Muszę wciąż podpalić jeszcze tyle miejsc
    Puszczą mnie z ogniem za próg, nie wiedzą że znam każdy podstęp
    Myślą że zgasnę jak mi zabiorą tlen
    Puszczą mnie z ogniem za próg, ciekawi tego co przyniosę
    Każdy z nich jak ja chce spełnić własny sen

    X2
    Mój naturalny, końcowy efekt, twój naturalny haj, start w tym procesie

    [Zwrotka 2: Włodi]
    Piszę na głodzie, nagrywam na haju
    Jak sezonowe wypalanie traw w całym kraju
    Zostawiam żyzne zgliszcza, nieobecnością świecę
    Kością niezgody jestem, gościem od czystych zleceń
    Pretensje, przyniosłem tu coś więcej
    Niż najlepsze jointy i gotowość do wyrzeczeń
    Nie chcę cię wyprowadzać z błędu, dalej lecę
    Jeśli masz mnie za legendę, co z uśmiechem kosi becel
    Jest nieźle, farta dostałem a priori
    Boczne drogi, długie bletki, żaden marsz na OLIS
    Rzucam hasz na stolik, u Cremersa w Den Haag
    I jedyne co mnie boli, że jesteśmy tu od święta
    To nie ta liga ziomek, wybacz trochę luzu
    Rapu nie kojarzę jakoś z przerzucaniem gruzu
    To nie mój styl, życie gorzkie i nijakie
    W moim pachnie słodki dym razem z Issey Miyake

    [Refren: Danny]

    [Tekst - Rap Genius Polska]
    This song was submitted on November 28th, 2016.
    Lyrics licensed by LyricFind.

    Songs you may also like

    Contributors

    leaderboard activity

    Comments

    Facebook (0) LetsSingIt (0)